• Wpisów:145
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:52 dni temu
  • Licznik odwiedzin:15 286 / 1015 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Jeszcze nic się nie skończyło
Jeszcze sobie wystarczamy
Chociaż trochę dnia ubyło
Więcej nocy jest przed nami
Jeszcze pamięć przywołuje
Zapomniane dawno słowa
I dojrzewa w nas nadzieja
Jak zielony wiosny owoc"
 

 
"Och, a gdybym miała rozum
Byłabym zimna jak głaz i bogata jak głupiec
Który odpycha te wszystkie dobre serca"
 

 
Pamiętać tylko dobre chwile.
Mieć w sercu radość wszystkich lat.
Darować ludziom serdeczny uśmiech.
Odwzajemniać każdy miły gest.
Kochać całą duszą.
Spełniać swoje marzenia.
Realizować pragnienia.
Ufać Bogu.
Dziękować za rzeczy dobre i złe.
Być bratem dla brata.
 

 
Do krwi rozdrapię życie,
Do szczętu je wyżyję,
Zębami w dni się wpiję,
Wychłeptam je żarłocznie
I zacznę święte wycie,
Rozbyczę się, rozjuszę,
Wycharknę z siebie duszę,
Ten pęcherz pełen strachu,
I będę ryczał wolny,
Tarzając się w piachu.
 

 
"W zielone popołudnia - lubię nas,
o, lubię nas,
i w noce granatowe - lubię nas,
o, lubię nas.
Łagodni jak niedźwiedzie dwa
płyniemy rzeką dobrych snów
jak w las,
lubię nas, lubię nas."
 

 
“Przestań dawać ludziom władzę nad Twoim uśmiechem, poczuciem wartości i nastawieniem do życia.”

~ Mandy Hale
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przez piętnaście minut pisałam w tym miejscu długi wywód na temat starych przyjaźni, niespełnionych marzeń, rozczarowań, jakie przynoszą inni ludzie, bezsensownej walki, ale i walki która przynosi zwycięstwo mimo mnóstwa porażek. Ale pisząc to, sama nie wiedziałam co chciałam powiedzieć. Dalej nie wiem. Siedzę i bezsensownie stukam w klawisze klawiatury starając się coś z siebie wykrzesać. Mam mętlik w głowie. Jestem rozczarowana monotonią, która wkradła się w moje życie i tak sobie gości, jak gdyby była zupełnie u siebie. Boję się, że tak zostanie. Że nie będzie w moim życiu więcej spontaniczności, szaleństwa, beztroskiego śmiechu.
Drośliśmy.
Nie mówię tutaj o sobie, bo ja nadal nie czuje się w pełni dorosła i dość odpowiedzialna, żeby móc nazwać się dorosłą. Ale większość moich przyjaciół właśnie takimi się stało. DOROSŁYMI.
Nie ma ich już tak blisko mnie jak kiedyś. Są skupieni na sobie, na swoich drugich połówkach, na tworzeniu długiej części swojego życia, na tworzeniu własnej ścieżki kariery, na budowaniu swojego domu. A ja czuje się w tym wszystkim strasznie zagubiona. Nie potrafię spojrzeć na świat, tym "dorosłym" okiem. Brakuje mi ich strasznie, a jednocześnie wiem, że czekali na tą swoją dorosłość długi czas. Są szczęśliwi. Czy można im to szczęście zabierać, chociażby w małym stopniu tylko po to, żeby samemu być szczęśliwym?
Tyle mówi się o przyjaźniach na całe życie. Ale teraz, patrząc na to wszystko co dzieje się wokół mnie, dochodzę do wniosku, że nie ma takiej przyjaźni. Przyajźni na zawsze. Dla każdego z nas priorytety życiowe ulegają zmianie. Jeśli kiedyś, dla twojego przyjaciela byłeś najważniejszy, to zmieni się to prędzej czy później. Na pierwszym miejscu stanie partner, staną dzieci. I choć wydaje się to smutne i przerażające, bo mnie przeraża to nadal, to jest to normalne. Tylko trzeba dać sobie czas, żeby to zaakceptować. Wiem, że to trudne. Sama nie potrafie sobie z tym poradzić. Świadomość tego, że "jest ktoś jeszcze", że "jest ktoś ważniejszy", jest okrutna. Sprawia straszny ból, naprawdę.
Niedawno pisałam, że takie rozłąki między przyjaciółmi budują. Nie wiem co miałam w głowie. Może nadzieje, że to wszystko minie i znowu będzie jak dawniej? Że znowu będzie po staremu?
Ludzie przychodzą i odchodzą z naszego życia. Pojawiają się w nim, żeby dać nam chwilę szczęścia.
Nie bez przyczyny mówi się, że szczęście jest ulotne.
Zresztą, czym w ogóle jest szczęście?
 

 
"Uważaj na znajomości, które zaczynają się od głowy. O tych zapoczątkowanych fascynacją seksualną można szybko zapomnieć. O tych, które zaczynają się od rozmów, wymiany myśli i emocji, możesz nigdy nie zapomnieć".

Magdalena Witkiewicz
 

 
Wiem, że już kiedyś dzieliłam się z wami tą płytą Mistrza, Jerzego Połomskiego, ale dzisiejszy dzień był pełen wspomnień, uśmiechu, ale i łez. Ta okropna świadomość tego, że niektóre rzeczy już nie wrócą, ale też radosne oczekiwanie na nowości...
 

 
Zakończyłam niedawno pewien etap swojego życia i z ogromnym stresem wyczekuje nowości i zmiany, która zbliża się nieubłaganie. Dobrze ktoś powiedział, że początki zawsze są trudne. Szczególnie, kiedy gdzieś po drodze straciłaś sporo pewności siebie, a myślałaś że nikt nie poradzi sobie, żeby cie jej pozbawić.
Mimo wszystko staram się myśleć pozytywnie i spełniać marzenia.
Zakończyłam w kwietniu szkołę średnią, zaczęłam pracę, w październiku zaczynam studia. Wymarzone studia - filologię rosyjską.
Zakończyłam związek, w którego budowę włożyłam całą siebie, ale też sporo siebie straciłam.
Moi przyjaciele z wielkim impetem wkroczyli w dorosłe życie, jak wielka bomba, dlatego mają coraz więcej obowiązków i coraz mniej czasu na przyjemności. Widujemy się coraz rzadziej, ale to tylko sprawia, że czujemy się ze sobą bardziej zżyci.
Nie stąpam po ziemi tak pewnie jak kiedyś. Oprzytomniałam, wiem teraz, że nie wszystko trwa wiecznie i trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność.
W mojej rodzinie zaczął się okres zaręcznymn i ślubów. Białe suknie, czarne smokingi są teraz na porządku dziennym. Ogromnie mnie to cieszy, ale też wprawia w melancholijny nastrój. Przypominają mi się czasy, kiedy urządzaliśm podchody, tworzyliśmy komiksy, skakaliśmy po drzewach. Przypominają mi się wycieczki rowerowe, zakładanie "klubów". Wiem że to wszystko przeminęło i czekam na to, co wymyślą nasze dzieci.
Zrezygnowałam z blogowania, czego żałuję ogromnie i postaram się wpadać częściej. Nie wiem czy wcześniejsi czytelnicy nadal tak aktywnie bloguja, ale może wpadnie tutaj ktoś nowy? Cóż, nadzieja umiera ostatnia
Odkryłam nowe pasje, którymi powoli będę się z wami dzielić.
Szukam planu na życie, co idzie mi dość opornie, ale mam nadzieje, że w końcu Pan Bóg mnie oświeci i da pomysł na dalsze lata.

Pozdrawiam was gorąco! Wpadne niebawem z czymś nowym, świeżym, mam nadzieje ciekawym.
A teraz miłego dnia, a ja wracam do pracy!
 

 
Od mojego ostatniego słowa skierowanego w waszą stronę minęło bardzo dużo czasu. Piszę akurat teraz, kiedy przejrzałam każdy wpis, każde słowo po raz setny. Lubię to robić: wracać tutaj, czytać i myśleć o tym co było, powspominać, chociaż tyle mówi się żeby nie patrzeć wstecz. Co z tego, przeszłości się nie wymaże, a każda myśl o minionym okresie życia albo sprawia, że mówisz sobie "Spójrz - to było tak niedawno. Pamiętasz jaka wtedy była to tragedia? A teraz? Ze wszystkim świetnie sobie poradziłaś. To była dobra lekcja!", albo wspominasz coś pięknego, co wywołuje ciepło w sercu. Wspominanie jest dobre!
Nie wiem po co cokolwiek tutaj piszę, skoro nie mam zamiaru wrócić na stałe.
W moim życiu w ostatnim okresie bardzo dużo się wydarzyło, zmieniło się moje myślenie i postrzeganie świata. Jestem bardzo szczęśliwa, patrze na otaczający mnie świat przez różowe okulary i mimo że zdarza mi się upaść lub zwątpić, nie poddaje się i wracam do pozytywnych rzeczy działających bardzo budująco.
I pewnie nie zawitam tutaj znów długi czas, ale mimo to warto jest coś napisać.
 

 
Maleńki,

między niebem a ziemią samotnie witam zimny świt. Ciężki poranek z pomocą Złego podnosi mnie i daje pić.
Dlaczego Maleńki dopadłeś mnie i karcisz, i karzesz po trosze? Przecież za wszystko ukarał mnie Pan Twój największy w przestworzach.
A Zły kolejną szansę dać mi chce. Dlaczego mam nie spróbować?

Kosztując życia nowego garść smak udowadnia mi, że chce więcej i mimo że kocham Cię aż strach - nie odmówię mu - Przewodnikowi Życia, nowemu mojemu, Złemu.

Śpij dobrze Maleńki,
Twoja E.
 

 
bo kiedy smutek mnie nowy dopada
i w wątpliwościach tonę cała ja
sięgam pamięcią do chwili tej krótkiej
której już
dawno koniec przykry
nastał

zamiast pocieszać się
wpędzam duszę w cięższy stan

skąd we mnie tyle goryczy jest
przecież
już pogodziłam z myślą się że cie
nie odszukam

lecz mimo to
ciężko mi
i
w serce żal się nowy wlewa

kto dzisiaj ulgę przyniesie
mi

przecież noc bliska

nie uciekaj
 

 
Очарована, околдована,
С ветром в поле когда-то повенчана.
Вся ты словно в оковы закована,
Драгоценная ты моя женщина.
Невеселая, непечальная,
Словно с темного неба сошедшая.
Ты и песнь моя обручальная,
И звезда ты моя сумасшедшая.

Я склонюсь над твоими коленями,
Обниму их с неистовой силою.
И слезами, и стихотворениями
Обожгу тебя горькую, милую.
Что прибавится — не убавится,
Что не сбудется, то позабудется.
Отчего же ты плачешь, красавица?
Или мне это только чудится?

Очарована, околдована,
С ветром в поле когда-то повенчана.
Вся ты словно в оковы закована,
Драгоценная ты моя женщина.

Драгоценная ты моя женщина...
 

 
Najdroższy,
każdy przenikający moje ciało dreszcz przemijający wraz z chwilą, kiedy przestajesz mnie dotykać uświadamia mnie o śmiesznie krótkiej trwałości każdej minuty spędzonej razem. W pewnym stopniu przeraża mnie to, le kiedy głębiej się nad tym zastanawiam dociera do mnie, że ta sytuacja wcale nie jest tak dramatyczna za jaką ją uważałam. Uświadamiam sobie, że przecież każdy człowiek ma w swoim życiu prawo tylko do malutkiej chwili szczęścia. Malutkiej chwili szczęścia w obecności drugiej osoby. I ta malutka chwila, jest jedynie kroplą w oceanie przykrych momentów naszego życia. Ludzie znajdują się w takiej sytuacji, a przecież wcale się tym nie załamują. Pociesza mnie to. Pociesza mnie myśl, że człowiek jest zaskakującą istotą, ponieważ potrafi zauważyć i docenić tą jedną malutką kroplę i cieszyć się nią, pomimo przeciwności i sztormów oceanu niestwarzającego powodów do radości. Człowiek nie myśli o przyszłości, ale żyje teraźniejszością, co jest kolejnym powodem do radości.
Chcę, żebyś zawsze o tym pamiętał i zawsze pozostawał uśmiechnięty. Bo mimo tak małego powodu do radości musisz być szczęśliwy.

Śpij dobrze, Kochanie.
Twoja E.
 

 
 

 
W naszym domu kot
niepewny jutra drży,
niewesoły los,
ponure kocie sny...
 

 
Po dłuższej przerwie od jakiegokolwiek słowa, wracam.
Czerwiec powoli dobiega końca. Nie mam pojęcia gdzie ten mijający czas się podziewa.
Nie wiem czy będę tutaj tak często jakbym chciała. Na pewno i u was wakacyjna gorączka powoli się zaczyna, więc nie będziecie mieć czasu, żeby chociaż na chwilę tutaj zajrzeć, przeczytać coś nowego i pomyśleć. Mimo wszystko, ja będę starała się być z wami jak najczęściej, znajdując czas między jednym wyjazdem a drugim, między dniem pracy, a dniem wolnego, między przeczytaną stroną książki a zamykającą się okładką, między nauczonym jednym słówkiem języka obcego, a drugim czekającym na przyswojenie, między zjedzeniem jednego loda, a otwarciem drugiego, między wschodzącym słońcem, a znikającym księżycem.
Jestem pewna, że nie zabraknie tutaj tak samo mnie jak i was!
 

 
"Lubisz wracać tam gdzie byłaś już. Pod ten balkon pełen pnących róż, na uliczki te znajome tak. Do znajomych drzwi pukać myśląc, czy... Czy nie stanie w nich czasami tamten chłopak ze skrzypcami."
 

 
Dzisiaj miałam okazję po raz kolejny pomóc i oddać krew - cząstkę siebie.
Bardzo polecam pomagać! Nic nie zapewni Ci takiej satysfakcji jak pomoc
  • awatar Element Dziejów: @PoProstuMarzycielka: Mega się ciesze, że jest nas więcej, bo mimo tego, że młodzi oddają krew - wciąż jest nas za mało. Szkoda, że ludzie mówią "Nie pomogę, bo sam nie mam." - kiedy ktoś prosi o wsparcie finansowe, ale kiedy możemy pomóc nie składając na to żadnych funduszy, nie ma nikogo, bo niewielu to obchodzi. Miejmy nadzieje, że będzie więcej osób oddających krew, czy tak jak kiedyś wspominałam, wpisujących się na listę potencjalnych dawców komórek macierzystych :)
  • awatar PoProstuMarzycielka: Ja również wczoraj byłam! :) Piękna sprawa, oddać część siebie o uratować komuś życie!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Odrobina optymizmu na noc, w którą zasiałam odrobinę niepewności.
 

 
Chciałam napisać tutaj dzisiaj coś mądrego, coś co mnie gryzie, co uświadomiłam sobie dzisiaj. Nie jest to coś okropnego, ale mnie jednak trochę przestraszyło. Nie potrafię ubrać tego w myśli a co dopiero słowa. Myślę raczej różnymi hasłami, które jak burza rozchodzą się po mojej głowie. Muszę wszystko sobie uporządkować, żeby postarać się coś napisać. Jak na razie - jestem w ciemnym lesie i nie wiem jak mam z niego wyjść. Po omacku szukam jakiejś wskazówki, czegoś czego mogłabym się złapać, ale nic nie przychodzi mi z pomocą.
Nie będę zdradzała więcej, przynajmniej na razie, bo boje się, że wtedy już wcale nie dam rady ułożyć tego w głowie.

Teraz zaczyna się w moim życiu pewien okres, który będę musiała przejść z zaciśniętymi pięściami wystawionymi przed siebie, gotowymi do walki. Do walki z czymś, czego nienawidzę. I naprawdę, nie wyolbrzymiam problemu. Nie będę pojawiała się tutaj często. Wyśmiejecie mnie, bo przecież i tak nie ma mnie tutaj wystarczająco tyle ile bym chciała. Wpadnę od czasu do czasu, obiecuję!

Słowa klucze? - "Wszystko przemija"

Trzymajcie za mnie kciuki!
 

 
Dobry wieczór,
ostatnio zdałam sobie sprawę z pewnej okoliczności, która wystąpiła niekoniecznie z mojej woli, ale (broń Boże!) nie mam zamiaru na to narzekać. A więc do rzeczy:
może ktoś (prócz mnie) zauważył, że swoje przemyślenia pisze tutaj, kiedy coś mnie trapi, kiedy jestem w jakiś sposób bardziej czy mniej zdołowana, w gorszym humorze, czy po prostu pojawia się w mojej głowie myśl, która niekoniecznie ma charakter pozytywny, ale kiedy w moim życiu nie ma nic co można porównać do stanu ducha na poziomie poniżej zera, nie mam nic do powiedzenia. Zastanawiam się tylko, z czego to wynika.
Kiedyś pisałam już, że spostrzegłam, iż spory procent ludzi ma problem z pisaniem o swoim szczęściu. Że wolą narzekać, a jeśli ich życie znajduje się na poziomie siódmego nieba, to nie powiedzą nic.
Tak samo jest i ze mną. Mogę pisać o smutku, jeśli tak się czuje, ale o radości i szczęściu nie potrafię. Sama nie wiem, czy wynika to z braku potrzeby dzielenia się tym tutaj, czy może dlatego, że nie chce się tym chwalić?
Może z obawy, że jeśli będę mówić o tym głośno, to szczęście minie?
Pewnie pomyślicie: "Ale o co chodzi?". A no o to, że przepraszam za to, że nie znajdujecie przez ostatni czas żadnych wpisów z jakimś moim przemyśleniem, a przecież takich tutaj takowych nie brakowało. Chodzi o to, że jestem szczęśliwa. Czuje radość przez ostatni czas i nie mam odwagi się nią podzielić. Nie potrafię nic napisać, niczego wymyślić, nie umiem opisać swojego szczęścia.
Pomyślicie znów: "To co takiego się stało, że panuje w tobie tyle szczęścia?" A ja chcę wam odpowiedzieć: nic, czego w waszym życiu nie ma!
Dlaczego jestem szczęśliwa? Ponieważ mam Boga, który jest ze mną na każdym kroku, mam Rodzinę, mam Najlepszą Przyjaciółkę, paczkę Serdecznych Przyjaciół, mam kogo kochać i czuje się kochana, mam komu się zwierzyć, mam z kim się śmiać, mam z kim spędzać każdą chwilę swojego czasu, mam o kogo się martwić i mam tych, którzy martwią się o mnie, mam komu ufać i jestem kimś, komu mogą zaufać inni. Mam gdzie mieszkać, mam co jeść, mam co na siebie włożyć, mam się gdzie uczyć, mam za co kształcić się w innych kierunkach, które mnie interesują, mam talent do muzyki i potrafię postrzegać świat pięknym. Mam dar widzenia świata w barwach jasnych, ciepłych i pełnych miłości.
Jak do tego doszłam? A no z dnia na dzień. Niemożliwe? Możliwe! Dookoła mnie są ludzie, którzy nie mają żadnej z tych rzeczy. Dookoła WAS są takie osoby. Niestety, ale one nie miały tyle szczęścia co ja, co Ty. Muszą borykać się dziennie z tysiącem problemów, które napotykają na każdym swoim kroku: z brakiem akceptacji, brakiem uwagi, brakiem szacunku, brakiem miłości.
Sporo z nas nie widzi swojego szczęścia. Niektórym nie podoba się sylwetka, kolor i rodzaj włosów, niemodne buty, stary model telefonu. Większość z nas nie potrafi dostrzec tych najważniejszych wartości w swoim życiu, skupiając się na błahostkach. Wiem, że te rzeczy odgrywają ważną rolę w życiu, ponieważ teraz wartość stanowią rzeczy materialne i ciężko jest dopasować się do społeczeństwa, które akceptuje tylko i wyłącznie to, co przekazują media. Nie doceniamy tego co najważniejsze. Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy się, dlaczego MY jako młodzi ludzie, jako młode społeczeństwo nie chcemy tego zmienić, albo nie próbujemy tego zmieniać? Zadajmy sobie jedno pytanie: Czy warto podążać za takimi błahostkami?
Czy warto?

Wiem, że ktoś z was to przeczyta, większa część nie. Mimo, że nie każdy weźmie sobie moje słowa do serca, to proszę, żeby chociaż się zastanowić. Pomyśleć. Uświadomić sobie, że tak naprawdę jesteśmy szczęśliwi. Może zmienić sobie wyznacznik szczęścia, priorytety i pomyśleć co tak naprawdę w życiu jest ważne. Chyba nie proszę o wiele, nie?
 

 
"Że nie załatwisz mi posady sekretarki
I że nie noszę twojej szarej marynarki
Że patrzysz na mnie jak teatralny widz
To nic, to nic."